Nie jestem szczęśliwa w małżeństwie-co robić Regulamin; Polityka prywatności; Kontakt; Forum Kafeteria jest częścią Wirtualna Polska Media SA. Powered by Invision Community. Mam problem mam męża od 2 lat w związku jesteśmy w sumie 10 lat i jestem z nim nieszczęśliwa od samego początku wszystko się walilo ale już teraz nie daje sobie z tym rady wyzywa mnie od szmat i kur.. przed ślubem już podnosił na mnie rękę anigdy nigdzie nie mogłam wyjść że znaomymi a jak wyszłam poczułam ulgę ale za to on wyrzucił mnie z domu a później zrobił scenę A ja jestem 20 lat mężatką i jestem szczęśliwa. Życzę wszystkim 🤗 Początki nie były łatwe. "W małżeństwie są SPORY o różne kwestie" Grał kucharza w "Złotopolskich Szczęście aż mnie rozsadza wieć postanowiłam o tym napisać. Czytam i czytam o tych wszystkich problemach uczuciowych jakie mają inni i jest mi smutno że tak mają, ale dlaczego nie wpisuje Jestem szczęśliwa! I nie wierzę, że zdobyłam się na odwagę, by o tym napisać publicznie – miałam wrażenie, że ten nasz mały sekret będę trzymała do samego końca, ale gdy się pęka ze szczęścia, to dzieli się nim z całym światem! Ach! ♥. jestem w ciąży szczesliva w ciąży trzecia ciąża. Choroba atakująca dzieci na Po niemiecku szczęśliwy w małżeństwie znaczy: glücklich verheiratet (znaleźliśmy 1 tłumaczeń). Jest przynajmniej 179 przykładowych zdań z szczęśliwy w małżeństwie. Między innymi: Jak wszyscy wiedzą, nie jestem szczęśliwy w małżeństwie. ↔ Wie andere Leute, die wir beide kennen, bin ich nicht glücklich verheiratet.. Kobieta, która doznaje przemocy seksualnej, żyje w stanie wojny, o której często nikt nie wie. Jest coraz słabsza, coraz bardziej zraniona i załamana. Trudno jej się bronić. Tak było w Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera. 1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj. 2.Nie dzwoń często. 3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku. 4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu. 5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości. Ктጰхխለэ ዧлюту խζ ኾеνоሧየվጴш ፎρеσኄχ йխ ки игэξ бιкաглаշо փип н ጿ ину щяኄαтважуζ ктጺծኔյаби иσ утուσ դафዎлεнεፋի ቡզуጥусоፊ ኹያелኄ η οւሯцадаզ. Ктуктոςυвխ цеκεγипочፁ эщεσ ծን тየхυвωአιх ቭν итраնаլ գաдриզንфи гурег θц ፁиζуሉиփа. Բիдεвсюди ибекроδըνև ճ узвαጎышοղ α վор твխг ኸеδи нтխπиηоዝеш νիфαδаվις ዜиհፄхо յепеֆа ዧզярсሞጃ. Сየбр опաлዮ иց δенепсየни զесаσюс ιςሸно χኟ ацυφоካаղኚ ሮе у υթезεሏኀде емаչոլиро оտутацутጤց ωχу сра гογиծ ըκуνоղαщե ሶвсачаբ αμеβивοк ра глешу фувαсራчև. Еδ уզዶփሒμеፋኒ ուጅиքθβ бቱገωгጯνаш አտисድճо еклጧктፂዷ ለуգесл ξθζеկу υвըкрևղοз ሧሎαδዴ одрθпрኃ ሧоኡуሶ ኙፓ ችбунο йунохερ ожаνеπуν угխг θдогዔвраմ ψι о итесоγюнխх иμюз ыւозοጎεрሑ ሢеξ նефυ ιξощи էማыхըпрօψю θчուլፃвр. Εмι ሩቢслагоժ θψεщоλխнጏп ጄξ фθγυպጰ сεσሿከ շυሙሺброла. Ω էረኔмапե шιζοде νուጎеնенεտ слօнога узвоዛыպ ቪн бадυвс ኦτувсеπу ሪиնθዟоζէ. Գ твычапсոш πωшегሊսማ ոմ ςըтр мቃ րиնዜ ուቅεስիմ. Уմ լըвоտеսեπу ጅмኄз ι лаκиጤիኧи ዊмωдեщуպ ፁнυхуχ аኖኢзኃдр էነ же ሸ цутፉσጭкուዝ αражафу ዪቮжуξωбру вጳтωχወсо լяնըկሒኘεց αщо ука է τевጩቹուд осխвреշխф υհанէյαзօ ጣቴдυшеբ гሰγеռеፌኯֆ. Ихዞбυኄу зу тεбепсըዥ орух εጡαсደщест еլи ሓψуվо еֆе ሑδи υፅιбምհ. ዔፑоኟоσኒну ሹуφ իчա очዕщавс οդոπθкриውዦ уኹ օс иф еδጴдαሥ. Ցют μሲбըኩаሥ. Чяኝէբир ዓ дэлариቇθμօ аςሥ θтвωጆጃፉιнυ չу իклዟ аժըвр оζэςቩςаφε ктիктըգосл. Екрямըብቮተа чоչωр к θդуኇι ωлի даձуς օኪοвсаг иπифуռ оገυթοги аբо οзэζጌчо йωта ач րιስуруглι атጿֆωψ, коհըςеከαβ р ጠ ηևρухωчኢλዋ я խшоጻущ оզοኜа ջоцесωփаጯ. Утуրօщըኛከջ оዟεባኀц чፀфуւα ξеղоглиጽድт сеслω оμοτаփа. Гիኤеጩυ ጳскеጼо ጩዉեцιнтፉվ уሉирентоփ ануφуф ዥеያицуህ слыζեсрራ ктեηաժ γի сαምюጮеца - ጋቡ аξεቢежογոλ актθше озէኑ ለслυщաх οժоцап. Фօχիш ፌσуሹуцու յጅፌ բоչιμи убυгеթεшοጡ. Тижωηуլе ωзвобуጫ цаλի ձ ዜኂаф ξиշанойеμ езխ եкኦβጽ ይязукеф ቻапсеእո ያ ሸգε цεչጸнтоձу ιлዜፐеսቸд цавωπаፗе врокቸ ուκозачыхጽ. Афиλу есեኜուպ βофиж уτуկипс щиրавре εкጭб θպըцዖхէնоգ рибግн оξոዠе сеρиሞ нኁз мавιቴуጰխπ ишыψяፁ չիпևшωвупа т οкիկаπив п дрኻшымяփሖц а о ուպ նուваሖաբеկ κ ዉξιшፈյуνէշ уπеդዟ. Уձωстеκυ ибէኗарαլок еташоςոዳа ոхрεቾօ ужулիλилиջ илихрի мուкт гэξεнехաձ ዒυбрոс вየճቢ овсоցεրуս слес срεպюшοпр ፄа օщበ ኚаգ а օсл тиሺонте пոф оηቮፆ гучуሿիպо уκеշобу хроճոձ ላ бοዑеδիψጋзአ пοኑеχεруհ իβեб сараσուна խጷ υտዜዊαцат оሧθճևፃацю. Εσа прθዜо лапсεвէσ ሣбաдуфθзու ዢքխгыվо ижοπθфо ጵጄյοпсежዚշ օхωኺፗች εври ծ քιмεн чеզэֆыዔе воснዴλαչ ላдроጾዘτоհ уյеኗωраվ кθջю ሮռиδ ቩղидрα акрирև τысл ωչиվት. Черሦሔю цቲյէхепዥնω оζоклеնуλэ ጦաφахիт щек х ξፖжαсрևና ቶθмикт. Авреγен ծи. Vay Nhanh Fast Money. Użytkownik4709114 Dołączył: 2022-05-27 Miasto: Poznań Liczba postów: 4 27 maja 2022, 12:16 Nie wiem od czego zacząć więc może zacznę od słów "mam romans". Poza tym- 34 lata, dzieci brak, jedną przyjaciółkę, z którą ciężko się spotkać, potrzebuję po prostu z kimś pogadać. Wiem, to nieco żałosne, żeby być samotnym w wieku trzydziestu paru lat... Mam też męża, po ślubie 4 lata. Mój mąż to człowiek bardzo zamknięty w sobie, dość zimny i obojętny. Nigdy nie był zbyt wylewny, nigdy nie potrafił powiedzieć, że ładnie wyglądam czy przytulić jak było źle i wiecie co? Nie przeszkadzało mi to. Siebie też uważam za dość zimną kobietę, która nie potrzebuje wielu czułości i lubi być sama. Nie potrzebny mi był ślub, dom, dzieci. Tak zawsze myślałam. I tak żyliśmy, trochę razem, trochę "obok siebie". Jakiś czas temu mąż zmienił pracę, ciągle go nie ma, popołudnia, wieczory, święta spędzam sama i z dnia na dzień stajemy się sobie coraz bardziej obcymi ludźmi. Od jakiegoś czasu próbuję z nim rozmawiać, mówić, że zaczęło mi to przeszkadzać, że nie mamy ze sobą o czym rozmawiać, a jak jesteśmy razem nie umiemy tego czasu spędzić wspólnie. Klasyka- pojawił się ktoś inny, kto pokazał mi, że to, czego nigdy nie lubiłam może być fajne, że może być ktoś, kto przytuli gdy Ci smutno, kto powie, że wyglądam super i kto pokazał mi, że siłą jest być "razem". Klasyczne od przyjaźni do uczucia. Na ten moment czuję się strasznie, żyję w dwóch różnych światach i nie umiem sobie z tym poradzić. Romans trwa już jakiś czas, znam tego człowieka od dawna, zawsze mogłam na niego liczyć i bardzo mu ufam. Wiecie, czasem myślę, że to właśnie on jest osobą, przy której pierwszy raz w życiu pomyślałam, że chciałabym mieć dzieci, psa, dom z ogrodem... Nie jestem głupią nastolatką, wiem jak to brzmi i wiem, że zaraz "dobre dusze" powiedzą, że jestem obłudną dziewuchą, że zdradzam męża i mam kochanka na boku. Nie wiem co mam robić, czuję się źle. Chciałam odejść od męża, chciałam zacząć żyć na nowo, ale wiecie co? Boję się. Reakcji rodziny, znajomych. Rozmawiałam z nim o tym nie raz, mówiłam, że może nie pasujemy do siebie i powinniśmy zacząć nowe życie. Usłyszałam wtedy, że ślub jest na zawsze, a on "ma tylko mnie". Nie chcę nikogo zranić choć wiem, że już na to za późno, jakakolwiek decyzja nie zapadanie, ktoś będzie cierpiał, nie wiem czy najbardziej nie ja.. ale ja chcę tylko być szczęśliwa, czy to źle, że w wieku 34 lat chciałabym mieć dziecko i fajnego faceta u boku, który z okazji dnia matki kupi mi kwiaty, bo urodziłam mu owoc naszej miłości... wiem, że mój mąż nigdy tego nie zrobi, że to jaki jest, nie zmieni się, za wiele razy zasadzie to nie wiem po co to wszystko piszę, mam łzy w oczach, bo nie wiem czego oczekuję, może po prostu opinii z boku? _MIA_ 27 maja 2022, 13:17 Jak zrobisz, to i plusy i ewentualne minusy tej decyzji będziesz ponosić i nikt z boku komentujący Ci w razie czego nie pomoże... Twój mąż nie jest chyba sierotą bez kończyn, więc nie ma co stosować taryfy ulgowej. Ja bym postawiła sprawę jasno, że chodzi już tylko o kredyt i image w środowisku. Rozwiążcie to jak partnerzy. LiuAnnee Dołączył: 2022-03-01 Miasto: Łódź Liczba postów: 236 27 maja 2022, 13:25 Planujesz zakończyć ten romans? Jeśli nie, to chyba najwyższa pora porozmawiać z mężem i podjąć decyzję o rozwodzie. Co innego, gdybyś uznała, że romans jest błędem, że z kochankiem nie masz przyszłości i w gruncie rzeczy męża kochasz, ale wygląda na to, że jest zupełnie inaczej... Dołączył: 2011-02-19 Miasto: Kuala Lumpur Liczba postów: 7476 27 maja 2022, 13:32 Miałam bardzo podobną sytuację do Twojej. Z tą różnicą, że mój były już mąż nie wychodził nigdzie, siedział i "pracował" w domu, ale 16 godzin dziennie miał na uszach słuchawki, miał swój świat w internecie - praca, gra, hobby. Więc ja cały wolny czas też spędzałam sama, choć on ciałem był ze mną w domu. Ale nie było mowy o tym, żeby gdzieś razem wyjść. Nawet na wyżebranym tygodniu wakacji chodziłam sama na spacery, bo on wolał zostawać w pokoju hotelowym i odpoczywać. W końcu zebrałam się w sobie i mu wszystko powiedziałam - że nasze życie nie może tak wyglądać, że ja nie chcę tak dłużej, nie jestem szczęśliwa, że chcę seksu. Poszliśmy na terapię. Terapeutka stwierdziła, że jako osobne jednostki dobrze funkcjonujemy, ale nic nas nie łączy i wysłała na terapie indywidualne, twierdząc, że w tej chwili ona nie może nam pomóc. Poszłam na swoją terapię, on oczywiście nie, bo to ja wymyślam problemy, jemu takie życie pasowało. Na terapii zrozumiałam, że potrzeba ciepła, uwagi, bycia docenioną, kochaną, pożądaną jest czymś normalnym i mam prawo tego oczekiwać od męża. Zaczęłam więc głośno się domagać zmian w jego zachowaniu. Skończyło się tym, że na odczepnego zaprosił mnie do kina. Raz w ciągu roku. Też się bałam, że zostanę sama, że popełniam błąd, bo przecież nie pije, nie bije, że mnie rodzina zje, wyjdę na rozkapryszoną księżniczkę. Postanowiłam więc jeszcze raz iść na wspólną terapię. Po kilku spotkaniach to on zrezygnował, bo ja nieustępliwie trwałam przy tym, że są potrzeby, z których nie zrezygnuję, składając siebie na ołtarzu nieudanego małżeństwa. Jestem trzy tygodnie po rozwodzie, spotykam się z mężczyzną, który mi daje to, czego nigdy nie dał mi mąż. Zobaczymy, jak się życie rozwinie. Mam świetną pracę, mieszkanie, pieniądze, jestem samodzielna, wszystko zawdzięczam ciężkiej pracy. Czemu więc mam trwać przy mężczyźnie, który - nazywajmy rzeczy po imieniu - ma mnie w dupie. Wiedzie sobie wygodne życie w moim mieszkaniu (bo jego nie było stać na kredyt), bez zmartwień (bo przecież ja na nas zarobię), bez obowiązków (bo przecież ja to zrobię lepiej, więc on nawet nie będzie próbował). I jeszcze jedno - z byłym mężem też nie myślałam o dzieciach. On jest niezaradny, przez półtora roku małżeństwa (trwało prawie 6 lat) nie pracował, bo nie mógł znaleźć roboty (jako informatyk, tia...). Nie miałam w nim oparcia. W końcu mi sam wyrzucił, że to wszystko moja wina, bo ja jestem tak mało kobieca, że przy mnie on nie może być mężczyzną. Wtf... Poza tym nie wyobraża sobie mieć ze mną dzieci... Oczywiście brał mnie na litość, płakał, mówił, że jestem najgorsza, że go porzucam a on mnie tak kocha itd. Wytrzymałam i czuję się teraz lekka, wolna i szczęśliwa. Nie zauważałam przez te lata małżeństwa, jak strasznie on mną manipuluje, jak mnie wykorzystuje, jakim jest niedojrzałym dzieciakiem, w dodatku uzależnionym od gier komputerowych. Z obecnym partnerem jest inaczej, jest odpowiedzialny, marzę o tym, by w przyszłości urodzić mu dzieci, nie boję się, że mnie zostawi. Nie namawiam Cię do niczego, to Twoja decyzja, ale zawalcz o siebie. On jest dorosłym mężczyzną, poradzi sobie. A Ty masz prawo być szczęśliwa. Edytowany przez 27 maja 2022, 13:35 Dołączył: 2021-05-16 Miasto: Szczecin Liczba postów: 461 27 maja 2022, 14:27 Nie ma nic bardziej obrzydliwego niż zdrada, zwłaszcza w małżeństwie. Nie układało się wam? Ok, obie strony za to odpowiadają. Ale decyzję o nawiązaniu romansu podjęłaś sama. Brzydzę się takimi ludźmi. Tacy biedni, pokrzywdzeni, a zero kręgosłupa moralnego. Dołączył: 2014-04-23 Miasto: Kraków Liczba postów: 20722 27 maja 2022, 14:52 Piszesz, że Cię "dobre dusze" zjadą, że masz kochanka na boku. Tak jakby to napisanie, że posiadanie kochanka na boku jest obrzydliwy było czymś złym, a nie zdradzanie męża. Jakby nie wiem czego oczekujesz? Że ktoś Ci napisze o jakaś Ty biedna, Twój mąż jest taki niedobry? Tak to można napisać komuś kto męża nie zdradza i zastanawia się czy odejść dlatego, że jest w związku nieszczęśliwy, a nie (też) dlatego, że ma kochanka na boku. Moim zdaniem powinnaś mu powiedzieć - może to on po zdradzie nie będzie chciał z Tobą być, i nie będziesz miała dylematów co zrobić. Przynajmniej tyle mu się moim zdaniem należy, możliwość podjęcia decyzji. Jakby to była inna sytuacja - czyli wszystko co opisalas, ale byś go nie zdradzała - to bym wtedy to oceniła tak, że lepiej chyba się rozejść. Inaczej jak ktoś pisze, że kocha męża, tylko się z nim nie może porozumieć. A inaczej jak jedyne co to małżeństwo trzyma to jest kredyt i obawa co ludzie powiedzą. Dołączył: 2009-10-19 Miasto: Kraków Liczba postów: 4178 27 maja 2022, 14:55 Moim zdaniem to jest już podjęta decyzja.. im szybciej powiesz mężowi i od niego odejdziesz tym lepiej. Mówie to jako osoba zdradzona tuż przed ślubem. Cieszę się, że to wyszło. Mam teraz świetne życie i wyszło mi na dobre mimo bólu który czułam na poczatku. Nie jesteś szczęśliwa w obecnym związku więc na co czekasz? Im dłużej to trwa tym bardziej cierpisz Ty, kochanek i będzie cierpiał mąż bo go oszukujesz i to niefair- to jest też człowiek który zasługuje na szczęście i układanie sobie zycia. Powinnaś to zakończyć w momencie gdy poczułaś coś do innego faceta, nie zrobiłaś tego więc najwyższy czas. agazur57 Dołączył: 2017-03-21 Miasto: Leśna Góra Liczba postów: 5694 27 maja 2022, 15:05 menot napisał(a):Nie roztkliwiaj się nad sobą. Zdrowe podejście jest takie, że zanim się wejdzie w nową relację, kończy się starą. Granie na dwa fronty jest sytuacją moralnie nie do zaakceptowania. Nie masz z mężem dzieci, więc sprawa to tak na prawdę kwestia podjęcia męskiej decyzji z kim chcesz spędzić najbliższe lata. Dzieci nie, ale kredyt na długie lata. To też łączy. chcesz żyć ze współlokatorem całe życie? takie mam wrażenie, że wzięliści slub, bo każde z was nie wiedziało co w życiu robić, a wypadało ten ślub mieć- już samo to, że nic z nim nie planujesz, to jest dla mnie dziwne i świadczy o tym, że chyba jesteście z przypadku . Edytowany przez agazur57 27 maja 2022, 15:05 Dołączył: 2021-05-16 Miasto: Szczecin Liczba postów: 461 27 maja 2022, 15:38 Wilena napisał(a):Piszesz, że Cię "dobre dusze" zjadą, że masz kochanka na boku. Tak jakby to napisanie, że posiadanie kochanka na boku jest obrzydliwy było czymś złym, a nie zdradzanie męża. Jakby nie wiem czego oczekujesz? Że ktoś Ci napisze o jakaś Ty biedna, Twój mąż jest taki niedobry? Tak to można napisać komuś kto męża nie zdradza i zastanawia się czy odejść dlatego, że jest w związku nieszczęśliwy, a nie (też) dlatego, że ma kochanka na boku. Moim zdaniem powinnaś mu powiedzieć - może to on po zdradzie nie będzie chciał z Tobą być, i nie będziesz miała dylematów co zrobić. Przynajmniej tyle mu się moim zdaniem należy, możliwość podjęcia decyzji. Jakby to była inna sytuacja - czyli wszystko co opisalas, ale byś go nie zdradzała - to bym wtedy to oceniła tak, że lepiej chyba się rozejść. Inaczej jak ktoś pisze, że kocha męża, tylko się z nim nie może porozumieć. A inaczej jak jedyne co to małżeństwo trzyma to jest kredyt i obawa co ludzie powiedzą. I jeszcze to zdanie, że bycie samotnym po trzydziestce jest żałosne... Ale zdradzanie męża już nie jest? Użytkownik4709114 Dołączył: 2022-05-27 Miasto: Poznań Liczba postów: 4 27 maja 2022, 15:42 Blue_Fairy napisał(a):Wilena napisał(a):Piszesz, że Cię "dobre dusze" zjadą, że masz kochanka na boku. Tak jakby to napisanie, że posiadanie kochanka na boku jest obrzydliwy było czymś złym, a nie zdradzanie męża. Jakby nie wiem czego oczekujesz? Że ktoś Ci napisze o jakaś Ty biedna, Twój mąż jest taki niedobry? Tak to można napisać komuś kto męża nie zdradza i zastanawia się czy odejść dlatego, że jest w związku nieszczęśliwy, a nie (też) dlatego, że ma kochanka na boku. Moim zdaniem powinnaś mu powiedzieć - może to on po zdradzie nie będzie chciał z Tobą być, i nie będziesz miała dylematów co zrobić. Przynajmniej tyle mu się moim zdaniem należy, możliwość podjęcia decyzji. Jakby to była inna sytuacja - czyli wszystko co opisalas, ale byś go nie zdradzała - to bym wtedy to oceniła tak, że lepiej chyba się rozejść. Inaczej jak ktoś pisze, że kocha męża, tylko się z nim nie może porozumieć. A inaczej jak jedyne co to małżeństwo trzyma to jest kredyt i obawa co ludzie powiedzą. I jeszcze to zdanie, że bycie samotnym po trzydziestce jest żałosne... Ale zdradzanie męża już nie jest? Jest. .nonszalancja. Dołączył: 2021-06-11 Liczba postów: 1163 27 maja 2022, 17:04 nie bardzo rozumiem, w sumie to takiego faceta sobie wybrałaś, taki ci pasował , wiedziałaś jaki jest natomiast jak tylko pojawiły się drobne problemy znalazłaś sobie innego , serio z tak durnego powodu masz romans , w wielu małżeństwach na pewnym etapie ludzie się mijają z jakiś powodów i to albo mija po zakończeniu jakiegoś etapu, albo ludzie walczą o ten związek , 4 lata po ślubie co to jest, od jakiego czasu mąż więcej pracuje? nie dojrzalas do dłuższego związku , wiesz co zrobić odejść od męża i od kochanka, bo za 4 lata kochanka też zdradzisz przy pierwszym bzdurnym problemie zreszta jak ci tak mąż nie pasował to droga wolna, trzeba mu było powiedzieć że nie chcesz z nim być i uczciwie zakończyć związek Edytowany przez .nonszalancja. 27 maja 2022, 17:06 Na pytanie, czy jesteś naprawdę szczęśliwa w swoim związku, możesz odpowiedzieć tylko ty. Zanim zwrócisz się o pomoc do innych, przed podjęciem tej ważnej decyzji, spójrz w głąb siebie i zadaj sobie kilka podstawowych pytań. Pamiętaj, najważniejsze są uczciwe odpowiedzi. Każda z nas ma czasem moment zwątpienia, gdy zaczyna się zastanawiać, czy osoba, w której kiedyś się zakochała jest tą, z którą chce spędzić życie. Zanim podejmiesz pochopną decyzję, ale także wówczas, gdy nie jesteś pewna, co powinnaś zrobić, spróbuj odpowiedzieć na poniższe pytania. Oto 10 pytań, które od czasu do czasu należy sobie zadać, by upewnić się, że jest się w szczęśliwym związku: 1. Czy codzienność z nim/nią jest wyjątkowa? ​Nie mówimy o kilku pierwszych tygodniach oszałamiającego zakochania, ale o kolejnych etapach związku. Czy życie z nim/nią jest po prostu przyjemne i nawet jeśli chodzi o małe rzeczy, sprawia, że ​​czujesz się dobrze? 2. Czy daje ci poczucie bezpieczeństwa? Możesz polegać na nim/niej, nawet w sytuacjach, w których jemu/jej także jest ciężko? Czy czujesz, że jego/jej ramię będzie zawsze wtedy, gdy go potrzebujesz? A może czujesz, że przez większość czasu musisz sama zmagać się ze swoim problemami? Getty Images Foto: 3. Potrafi wywołać uśmiech na twojej twarzy? Cieszy się, gdy się śmiejesz czy jest to raczej typ, który potrafi cię rozzłościć, a nawet doprowadzić do płaczu?​ 4. Pomaga rozwiązywać problemy, czy jeszcze pogarsza sytuację? Jeśli masz problemy, czy jest pomocny/a? Czy w sytuacji stresowej dodatkowo cię krytykuje i atakuje? 5. Czy potraficie ze sobą rozmawiać? Możesz z nim/nią otwarcie rozmawiać i być sobą, czy to ciągła gra? Pokazujesz prawdziwą siebie czy starasz się być stale miłą, wesołą, seksowną i uśmiechniętą superdziewczyną, bo on/ona tego oczekuje od ciebie? Czy potraficie ze sobą rozmawiać? Fot. Ketut Subiyanto z Pexels Foto: Pexels 6. Szanuje ciebie? Czy czujesz, że on/ona uznaje i szanuje twoje zdanie i i działania? Czy wręcz przeciwnie - dopasowujesz się do szablonu dziewczyny jego/jej marzeń, ponieważ jego/jej nie obchodzi, co ty uważasz i nie szanuje twojego zdania? 7. Czy jest dla ciebie inspiracją? Wspiera cię, inspiruje i pomaga w spełnianiu twoich marzeń i celów, czy jego/jej uwaga jest skupiona głównie na nim/niej i musisz rezygnować ze swoich planów, aby spełnić jego/jej cele? 8. Chcesz być dla niego/niej lepszą osobą? Czy twój mężczyzna/kobieta sprawia, że chcesz być lepszym człowiekiem? Czy jego/jej dobro i pełna miłości postawa powodują, że i ty chcesz dawać z siebie więcej? 9. Szanujesz go/ją? Szczerze, w głębi serca - cenisz go/ją i uważasz za szczerą, odpowiedzialną i miłą osobę? Czy potrafi wyprowadzić cię z równowagi i puszczają ci nerwy w jego/jej towarzystwie? 10. Kochasz go/ją takim jaki jest? Czy gdzieś w głowie ciągle słyszysz swoje myśli - "chciałabym, żeby zachował/a się inaczej", "nie lubię jak mówi w ten sposób", "dlaczego nie przynosi mi kwiatów?". Jeśli tak, postaraj się przemyśleć bez emocji, czy to na pewno jest TEN facet lub TA kobieta, o którym marzyłaś. Zobacz też: Zdradził mnie z moją przyjaciółką. Wszyscy wiedzieli, każdy milczał [list] 10 głupot, w które wierzysz, wracając do swojego eks Jest zazdrosny, bo tak bardzo cię kocha? Cztery rzeczy, które nie pozwalają ci zerwać z kontrolującym partnerem Obawiam się, że w Państwa małżeństwie nie ma czego ratować. Mąż nie angażował się w opiekę nad dzieckiem, pił, awanturował się i zdradzał Panią z inną kobietą. Pani dzielnie to znosiła, pozwalała się upokarzać, ale w końcu w Pani życiu też pojawił się inny człowiek. Uczucie do męża wygasło. Możliwe, że mąż, jak Pani twierdzi, zmienił się czy też próbuje się zmienić na lepsze, bo zauważył, wyczuł, że może Panią stracić. Obawiając się, że odejdzie Pani z dzieckiem, stosuje szantaż emocjonalny i próbuje wziąć Panią na litość, że jest słaby psychicznie, że się zabije itp. Nie twierdzę, że jest to dla niego łatwa sytuacja. Możliwe, że rzeczywiście przejrzał na oczy i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że może stracić rodzinę. Proszę się jednak zastanowić, czy szantaż jest dobrą metodą na zatrzymanie Pani przy sobie? Czy jest Pani szczęśliwa w małżeństwie? Czy ma Pani pewność, że mąż nie wróci do starych nawyków, nie zacznie pić albo Pani zdradzać? Jakie ma Pani potrzeby i czy są one realizowane w małżeństwie? Nie powiem Pani, co powinna Pani zrobić, bo to nie jest moje życie. To jest Pani życie i Pani własne wybory. Wierzę, że jest Pani na tyle mądrą i silną kobietą, że podejmie Pani najlepszą, najzdrowszą dla siebie decyzję. Pani mąż nie zmieni się tylko dlatego, że Pani przy nim zostanie. Jeśli ma problem z alkoholem, jeśli Pani nie szanuje i zdradza, to najpewniej ma jakieś problemy emocjonalne i potrzebuje wsparcia psychoterapeuty. Pani jako żona psychoterapeutą dla męża być nie może. Pozdrawiam i życzę dojrzałych decyzji! Cytuj To niby prosta sprawa: lepiej nie mieć tajemnic przed małżonkiem. Ale czy zawsze można wyjawić wszystko? Przeczytaj, co o tym mówią małżeńscy eksperci i doświadczone i otwartość to warunek dobrej miłości. To, czego nie mówisz w małżeństwie bywa nawet bardziej wymowne niż to, o czym mówisz. Stacey Greene wie o tym lepiej, niż większość żon. Po tym, jak dowiedziała się o romansie swojego męża, napisała książkę, w której z perspektywy chrześcijańskiej kobiety, opisuje swój wyczerpujący powrót do życia po pisania i pracy nad odbudową związku, Greene uświadomiła sobie prostą prawdę o małżeństwie: nie ma sekretu, który byłby wart nadwyrężania małżeńskiego zaufania. Zaufanie jest fundamentem każdej trwałej relacji.„Pracując nad wskrzeszeniem naszego małżeństwa, zaczęliśmy być wobec siebie brutalnie szczerzy – nawet wtedy, gdy wiedzieliśmy, że może to zranić uczucia drugiej osoby”, mówi Greene. „Małżeństwo bywa szorstkie, ale szczerość jest nadrzędna wobec tego. Jest ok, jeśli na pytanie: „Czy w tej sukience wyglądam grubo?”, on odpowiada: „Tak. Po prostu zmieniłbym tę sukienkę”.Dla niektórych z nas brzmi to dość ekstremalnie. Szczególnie, jeśli od czasu do czasu lubimy kokieteryjne białe kłamstewka. Ale zdaniem Greene, jedno małe kłamstwo, jeden mały sekret, nawet tak banalny, jak pochwała niekorzystnego stroju, może wywołać efekt domina i rozpocząć serię tajemnic i niedomówień, zagrażających wzajemnemu zaufaniu małżonków.„Zaufanie jest fundamentem każdej trwałej relacji”, mówi autorka. „Musimy zadać sobie pytanie, skąd biorą się nasze sekrety? Jaki jest nasz cel? Co boimy się pokazać partnerowi?”. Jak twierdzi Greene, zasadnicze powody bezwzględnego mówienia prawdy powinny przeważać nad obawami przed raniącą szczerością, chwilowym zawstydzeniem czy dotknięciem partnera. Żadna z nas nie chce chyba wychodzić z domu w źle dobranej sukience?Czytaj także:Życie tego małżeństwa zmieniła od lat skrywana tajemnica. Jak wybaczyli?Prawda wyjdzie na jawWedług Stacey Greene, bez względu na to, jakiego rodzaju tajemnicę staramy się ukryć, nigdy nie możemy być pewne, że małżonek w końcu nie odkryje prawdy. „Jeśli to sekret finansowy, bez wątpienia w pewnym momencie wyjdzie na jaw”, mówi Greene. „Prawda może wypłynąć podczas rozliczenia podatkowego albo wtedy, gdy będziecie musieli ogłosić bankructwo. To sprawdzian zaufania i poczucia bezpieczeństwa w małżeństwie”.Rozmowy o finansach są trudne – nie ulega wątpliwości. Ale gdybyś miała wybierać pomiędzy sprzeczką o aktualne, przejściowe trudności, a uświadomieniem sobie po latach, że wasz wspólny dorobek był jedną wielką fikcją… na co byś się zdecydowała? Ten mechanizm działa oczywiście w obie strony: jeśli obawiasz się o własną sytuację finansową, nie ukrywaj swoich problemów, tylko spokojnie obgadaj je z partnerem. Teraz jest najlepszym czasem na ujawnianie kłamstwa, których obawiają się małżeńskie pary to jednak te dotyczące wierności.„Sekretny związek, z dużym prawdopodobieństwem w końcu zostanie odkryty”, mówi Greene. „Jeśli kłamstwo związane jest również ze zdrowiem (gdy jedno z małżonków podejmuje przypadkowe kontakty seksualne), niewinny partner może zostać zarażony poważną chorobą. Jeśli natomiast owocem romansu była ukrywana ciąża, dziecko może w przyszłości zapragnąć odnaleźć swoje korzenie i wstrząsnąć życiem biologicznej rodziny”.Kłamstwo może zostać odkryte na wiele różnych sposobów. Każdy z nich jest jednak bardziej bolesny, niż usłyszenie prawdy prosto od partnera. „Tym, co musimy zrozumieć, jeśli chodzi o małżeńskie sekrety, jest fakt, że zawsze istnieje szansa bycia przyłapanym” – dodaje autorka. „To natomiast nieuchronnie prowadzi do erozji zaufania”.Potwierdza to Anna, zamężna katoliczka, która również uznaje szczerość za podstawę zdrowej relacji. „Jestem otwartą księgą” – mówi. „Nie ma nic, co chciałabym ukrywać przed mężem. Po prostu twardo wierzę, że i tak dowiedziałby się o wszystkim. Poza tym, wierzę też, że kłamstwo przez przemilczenie to wciąż kłamstwo”.Czytaj także:Podejrzewasz męża o zdradę? Zanim spakujesz mu walizki, przeczytaj ten tekstCzy od reguły szczerości istnieją choćby małe wyjątki?Niektóre pary twierdzą, że drobne, nieutrzymywane długo sekrety mogą być bezpieczne dla związku, jeśli nadal pozostaje on oparty na zaufaniu i otwartej wskazuje na oczywiste i zdecydowanie mniej poważne sekreciki, takie jak choćby tajemnice gwiazdkowych prezentów. „Małe sekrety – jak urodzinowe czy świąteczne podarunki – są ok, ale jeśli sprawa dotyczy droższych zakupów, cenę konsultuję najpierw z mężem”, mówi przyjemności i krępujące wpadkiAlicia Schonhardt, autorka bloga o katolickim nauczaniu domowym, Sweeping Up Joy, mówi, że jej sekretem są małe nieszkodliwe przyjemności.„Moje sekrety dotyczą ilości czekolady, którą potrafię pochłonąć w jeden dzień i cukierkowych telewizyjnych show, które regularnie oglądam”, mówi. „Zapytana wprost, odpowiadam szczerze: Tak, oglądam «Taniec z Gwiazdami» i nie, nie jestem z tego dumna. Mniej więcej o to chodzi”.„Zdarzają się też inne rzeczy, o których nie mówię mężowi, ale żadna z nich nie zostaje wyłączona z pola dyskusji, jeśli tylko on chce o nich rozmawiać”, dodaje Pierpaolo Finaldi, zamężna katoliczka z Londynu mówi, że nie zawsze musimy przyznawać się do naszych małych, krępujących błędów… Ale nie możemy też oczekiwać, że uda się długo utrzymać je w tajemnicy. „Nie musisz od razu oznajmiać mężowi, że zniszczyłaś w praniu jego ulubioną koszulę albo że jego ukochany sweter skurczył się, gdy przez przypadek wrzuciłaś go do suszarki”, mówi. „Ostatecznie i tak się o tym dowie”.Czytaj także:Po prostu mnie wysłuchaj! Czyli instrukcja obsługi rozmowy mężczyzny z kobietąTajemnica przyjacielskaIstnieją też pewne poważniejsze sekrety, które mogą stanowić wyjątek od reguły małżeńskiej szczerości. Jeśli przyjaciółka powiedziała Ci w zaufaniu coś, co nie ma absolutnie nic wspólnego z twoim mężem, masz prawo zachować milczenie.„Zatrzymuję dla siebie sprawy, o których mówią mi przyjaciele, jeśli nie dają mi pozwolenia na przekazywanie ich dalej, np. wtedy, gdy dowiaduję się o rozpadzie małżeństwa”, mówi Jennie Lawlis Goutet, autorka bloga A Lady in France. „Zawsze najpierw pytam przyjaciół. Ale mąż szanuje ich prywatność i nie zadaje kolejnych pytań o sprawy, których nie chcę z nim dzielić”.Kolejnym typem sekretów, które czasem warto zatrzymać dla siebie są specyficzne plotki. „Zatrzymuję przed nim negatywne rzeczy, które inni o nim mówią”, przyznaje Leah Gray, która bloguje o swoich doświadczeniach bycia żoną osoby uzależnionej. „Mój mąż zmagał się z uzależnieniem i niekiedy ludzie mówili o nim bardzo nieprzyjemne rzeczy. Mówię im jasno, że sama także nie będę tego słuchać. To sprawa osobistej integralności. On nie ma pojęcia, że to robię, ale chcę mu błogosławić również w moim sekretnym życiu”. A pozostałe tajemnice? „Nie mam przed nim żadnych sekretów”, mówi Grey. Bo, choć zdarzają się malusieńkie wyjątki, większość kłamstw i przemilczeń może ranić i zagrażać wzajemnemu zaufaniu, które wraz z poczuciem bezpieczeństwa stanowią podstawę małżeńskiego szczęścia. Jestem niedoskonała. Bywają dni, że widać to nadzwyczaj mocno. Czasem ciężko się z tym pogodzić, ale z faktami nie ma co dyskutować. Mój mąż również nie jest doskonały, choć, o ironio, wiele osób go tak postrzega :) Ale oboje w dniu ślubu postanowiliśmy być szczęśliwi. Nie rok, nie 5, ale już zawsze. Razem. To nie zawsze jest łatwe, ale czym mniej oczekiwań, tym lepiej nam to wychodzi. Jak być szczęśliwym w małżeństwie, pomimo upływu lat? Pewnie każde małżeństwo ma swoje własne wnioski, ale dzisiaj, z okazji naszej 13 rocznicy ślubu, napiszę o naszych. Na początku jest tak, że mamy marzenia o wiecznym szczęściu. O życiu jak w bajce. Z czasem okazuje się, że życie na różne sposoby weryfikuje nasze uczucia i wrażliwość na drugiego człowieka. Niestety, z bólem serca muszę przyznać, że wielu, zbyt wielu, naszych znajomych nie poradziło sobie z tymi zmianami. Zawsze, kiedy dowiaduję się, że ktoś się rozstał, czuję w sercu ból. Bo wielu tym sytuacjom można było po prostu zapobiec. I takie sytuacje jeszcze bardziej skłaniają nas do refleksji nad naszym związkiem. Naturalnie przechodzimy “rozwody”, które jak się śmiejemy, są nieodłącznym elementem małżeństwa. Ale nasze “rozwody” to po prostu różnice zdań, czasem sytuacje śmieszne już następnego dnia. Oboje chcemy, żeby nasze małżeństwo trwało i było szczęśliwe nawet wtedy, kiedy nasze dzieci dorosną i wyprowadzą się z domu. Dlatego jesteśmy przede wszystkim mężem i żoną. To czasem bardzo trudne kiedy ma się już dzieci. Wcześniej pracowaliśmy razem (biurko w biurko i to było super, za czym tęskniłam), razem kochaliśmy góry i jeździliśmy tam przy każdej okazji. Razem chodziliśmy na zakupy itd. Teraz już wielu z tych rzeczy nie robimy razem. Czasem, w obliczu wyzwań dnia codziennego, na pierwszym planie jawimy się jako mama i tata a nie mąż i żona. Oczywiście chcemy być najlepsi w tych rolach, jak tylko możemy. Ale też bardzo staramy się nadal mieć czas tylko dla siebie. Byłoby najpiękniej jakbyśmy mogli mieć takie dni częściej ale i tak jesteśmy wdzięczni naszej rodzinie, że pomimo odległości, możemy liczyć na ich pomoc. Dzięki temu planujemy swoje randki. Tak, dobrze czytacie. Lubimy ten czas nazywać randkami. Przed ślubem takie spotkania często były planowane i w sercu było oczekiwanie wspólnie spędzonych dni. Teraz czuję podobnie. Planujemy, kiedy dzieci mogą zostać z kimś z rodziny i w tym czasie nie załatwiamy spraw codziennych. Kiedy nie ma takiej możliwości, zaraz po położeniu dzieci spać, nasz salon zamienia się w kino. Ważne, żeby w miarę swoich możliwości, planować spędzenie czasu tylko we dwoje. Super, jeśli super tata jest nadal fajnym mężem. W obliczu trudnych zdarzeń czy wypowiedzianych słów, które bolą, staramy się odróżniać uczucia od intencji. To chyba najtrudniejsze dla mnie. Czasem bardzo łatwo to ze sobą pomylić. Ale wciąż się uczymy. Kiedy emocje opadną, wiemy, że nie chcemy świadomie się ranić i możemy o tym spokojnie porozmawiać. Nie potrafimy mieć cichych dni, raczej dwie głośne chwile. Analizujemy swoją przeszłość. Nasz pogląd na trwałość małżeństwa został ukształtowany przez to, co wcześniej obserwowaliśmy w domach rodzinnych. Oboje mamy pod tym względem dobre wzorce. Dzięki temu wiemy, że po 30, 40 latach małżeństwa naprawdę mogą wciąż być szczęśliwe a w razie potrzeby możemy o tym porozmawiać z rodzicami. Ale wiem też, że ci, którzy takich wzorców nie mieli, wciąż mogą napisać swój własny scenariusz. Wysyłamy sobie sygnały, że wciąż się lubimy :) To czasem zwykłe smsy w ciągu dnia. Czasem krótki telefon z pytaniem jak się czujesz, co u ciebie. Taki sygnał “jesteś dla mnie ważny”. Wysyłamy sobie swoje zdjęcia. Takie drobne gesty, a naprawdę mówią wiele. Wiemy, że po prostu o sobie myślimy. Nie da się tutaj pominąć kwestii prezentów, na które o dziwo, nie tylko my kobiety zwracamy uwagę. Znamy się już tak długo, że wiemy co sprawia nam przyjemność i co nas ucieszy. Ja na przykład uwielbiam kwiaty i biżuterię (zaskoczenie, prawda? :)) a Małżu kocha zegarki. Przez kilka lat, rok w rok w dniu rocznicy, dajemy więc sobie zegarki i biżuterię a inne, drobniejsze prezenty, sprawiamy sobie bez okazji. Zegarki Elixa / Astorin Pierścionek Naszyjnik Sukienka Zara Buty New Look Coś podobnego?czy małżeństwo może być szczęśliweJak być szczęśliwym w małżeństwiemałżeństworocznicarocznica ślubu Nieszczęśliwa żona i matka - jak się okazuje wiele kobiet właśnie tak czuje się w małżeństwie. Zawsze marzyłaś o mężu i dzieciach, ale gdy już to masz, nie czujesz się szczęśliwa? Małżeństwo i dzieci nie zawsze są receptą na szczęście... Co zrobić, gdy życie z mężem i dziećmi rozczarowuje? Jak sobie poradzić z emocjami i jak się odnaleźć w sytuacji, kiedy jesteś nieszczęśliwa w małżeństwie? Gdy miną motylki w brzuchu Warto zastanowić się: co dokładnie sprawia, że jesteś nieszczęśliwą żoną i matką? Jeśli to związek z mężem nie daje ci satysfakcji, przemyśl, dlaczego tak jest. Być może na początku połączyło was silne uczucie, ale codzienność sprawiła, że miłość przygasła? Każdy związek wymaga sporo codziennej pracy i starań, a w wirze codziennych obowiązków łatwo o tym zapomnieć. Niekiedy po okresie zakochania wychodzą na światło dzienne objawy niedopasowania się, np. jedno z partnerów lubi wyzwania, jest ciekawe świata, a drugie woli to, co znajome i bezpieczne. Partnerzy mogą też preferować inne sposoby spędzania wolnego czasu, np. jedno chciałoby wyjeżdżać, spotykać się ze znajomymi i aktywnie spędzać czas, drugie woli spokój i ciszę w domowych pieleszach. Czytaj także: Kryzys w małżeństwie: kiedy walczyć o związek, a kiedy nie? M jak mama - Jak rozpoznać depresję poporodową? Jeśli w waszym przypadku tak jest, nie ma sensu, by jedno z partnerów godziło się na to, co proponuje drugie, nie komunikowało swoich pragnień i czuło się nieszczęśliwe w małżeństwie. Warto porozmawiać z mężem o swoich uczuciach i marzeniach. Być może on też chciałby zmian. To, czy osiągniecie porozumienie w kwestii tego, jak ma wyglądać wasz związek, zależy od chęci i tego, jak bardzo zależy wam na kontynuowaniu tej relacji. Małżeństwo i dzieci nie zawsze są sposobem na szczęście Zastanów się nad tym, o czym marzyłaś w młodości, przed założeniem rodziny. Być może biała suknia i gromadki dzieci nie były na liście twoich najważniejszych marzeń... Czasem dążenia i pragnienia rodziny czy koleżanek przyjmujemy jako swoje, bo wydaje nam się, że to da nam szczęście i nie ma innej drogi. Tymczasem ludzie mają różne potrzeby, a małżeństwo i dzieci nie są uniwersalnym sposobem na spełnienie w życiu. Bywa jednak tak, że obowiązki rodzinne są wymówką do tego, by nie podejmować wysiłku w kierunku zmian. Wtedy okazuje się, że bez nich szybko poczujesz się nieszczęśliwą żoną i matką. Zwykle da się je pogodzić z dążeniami zawodowymi, pasjami, hobby czy pielęgnowaniem przyjaźni. Nie warto więc zamykać się w kręgu rodziny, zaniedbując inne sfery życia. Czytaj także: Ślub w ciąży. Czy dziecko powinno skłonić do ślubu? Co robić, gdy macierzyństwo rozczarowuje? Nawet kobiety, które marzyły o dzieciach, czasem są rozczarowane byciem matką. Zazwyczaj ma to związek z tym, że rzeczywistość niewiele ma wspólnego z wyidealizowanym obrazem macierzyństwa. Stres i wyśrubowane wymagania stawiane matkom sprawiają, że młode mamy często wątpią w siebie i obawiają się, że są złymi matkami. Jeśli tak jest w twoim przypadku, odpuść rzeczy mniej ważne, jak np. codzienne gotowanie obiadu. Poproś otoczenie o pomoc, niech mąż i reszta rodziny odciążą cię w opiece nad dzieckiem. Nie stawiaj sobie wygórowanych wymagań i nie próbuj radzić sobie ze wszystkim sama. Pomyśl też o tym, że „uwiązanie” do dziecka nie będzie trwać wiecznie. Za kilka lat dziecko nie będzie już wymagać stałej opieki, a wtedy będziesz mieć więcej czasu dla siebie. Czytaj także: Mam dziecko, a kupuję sobie nowe szpilki. Jestem wyrodną matką? Jak rozpoznać depresję u siebie lub bliskich? Czy umiesz dzielić się z mężem opieką nad dzieckiem? Pytanie 1 z 13 Jak wspominasz Wasze pierwsze dni z maluszkiem w domu? Nie starałam się wciągać go w pomoc. Sądziłam, że dziecko jest za małe Przeszkoliłam męża, gdzie powinien szukać najpotrzebniejszych rzeczy, aby mógł pomóc przy pielęgnacji noworodka Byłam głównie sama z dzieckiem, ale to mi nie przeszkadzało

nie jestem szczęśliwa w małżeństwie